„Mamo, św. Rita mnie uratowała”. Niezwykłe świadectwo cudu małej dziewczynki

Gdy medycyna staje przed murem, a serce matki pęka z bólu, pozostaje nadzieja, która nie umiera nigdy. Do naszej redakcji trafiło niezwykłe świadectwo Pani Angeliki. To historia o walce o życie małej Rity, modlitwie różańcowej i tajemniczym Gościu, który odwiedził szpitalną salę w krytycznym momencie.

Święta Rita z Cascii znana jest w Kościele jako patronka spraw trudnych i beznadziejnych. Dla Pani Angeliki i jej rodziny stała się ona jednak kimś znacznie więcej – realną opiekunką, która przeprowadziła ich przez najciemniejszą dolinę.

Wszystko działo się w 2024 roku. Córeczka Pani Angeliki, nosząca imię wielkiej Świętej – Rita, trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Objawy były niepokojące i przypominały zapalenie opon mózgowych. Dziewczynka zapadła w rodzaj śpiączki, była skrajnie osłabiona.

Lekarze, walcząc o życie dziecka, stanęli przed dramatycznym wyborem. Konieczne było intensywne „przepłukiwanie” organizmu, co u tak małego dziecka wiązało się z ogromnym ryzykiem niewydolności nerek lub zatrzymania akcji serca. Nie było jednak innej drogi ratunku.

W jednej chwili mój świat się zawalił, bardzo się o nią bałam, ale nigdy nie straciłam wiary i nadziei, że moja kochana Córeczka będzie żyć – wspomina Pani Angelika.

W tych chwilach, gdy po ludzku sytuacja wydawała się beznadziejna, rodzice Rity chwycili za najpotężniejszą broń – Różaniec. Błagali Boga o pomoc za wstawiennictwem św. Rity. Wiara mieszała się ze strachem, ale modlitwa nie ustawała. I wtedy wydarzył się moment, który na zawsze pozostanie tajemnicą wiary tej rodziny.

 

 

Po kilku dniach koszmaru nastąpił przełom. Mała Rita wybudziła się ze śpiączki. To, co zrobiła w pierwszej chwili, wprawiło rodziców w osłupienie.

W tym momencie wyciągnęła swoje małe rączki i zaczęła nimi machać, tak w geście pożegnania kogoś, kto zmierzał już w kierunku drzwi. Zapytałam Męża, czy widział to samo co ja i od razu potwierdził – relacjonuje mama dziewczynki.

Rodzice są przekonani, że w sali nie byli sami. Wierzą, że to patronka ich córeczki, św. Rita, była przy jej łóżku i właśnie opuszczała salę, zostawiając dziecko bezpieczne.

Od tego momentu nastąpiła gwałtowna poprawa. Po trzech tygodniach dziewczynka wróciła do domu. Jednak najbardziej wstrząsające potwierdzenie tego, co stało się w szpitalu, nadeszło później.

Gdy mała Rita skończyła półtora roku i zaczęła mówić pełnymi zdaniami, pewnego dnia wypowiedziała słowa, których Pani Angelika nie zapomni do końca życia:

Mamo, św. Rita mnie uratowała.

Dziś Pani Angelika dzieli się tym świadectwem, by wlać nadzieję w serca wszystkich, którzy przeżywają trudne chwile, chorują lub tracą siły. Jej historia jest dowodem na to, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a święci orędownicy są bliżej nas, niż nam się wydaje.

Jak pisze autorka świadectwa:

Trwajcie w Chrystusie, On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Poważny wypadek byłego wikariusza w Śremie. Ksiądz Sławomir Ruks potrzebuje modlitwy

XXXIII Ogólnopolski Przegląd Piosenki Religijnej

ŚREMSONG'24

DO STARTU POZOSTAŁO:

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Zobacz także

Poważny wypadek byłego wikariusza w Śremie. Ksiądz Sławomir Ruks potrzebuje modlitwy

Ksiądz Filip Byczyński w sierpniu zakończy posługę w Śremie

W niedzielę dziękczynienie za 50 lat kapłaństwa ks. prałata Mariana Bruckiego

18 maja startuje XXXV Ogólnopolski Przegląd Piosenki Religijnej ŚREMSONG’26

Ks. Ryszard Adamczak Honorowym Obywatelem Śremu

Orędzie papieża Leona XIV na Wielki Post 2026