W sobotę 6 czerwca w miejscowości Bodzewo (pow. gostyński) doszło do niebezpiecznego zdarzenia z udziałem zaprzęgu konnego. W wyniku wypadku ranny został powożący bryczką ks. Sławomir Ruks, obecny proboszcz parafii pw. Świętej Trójcy w Chwałkowie. Przez lata pracował również w Śremie – to były wikariusz parafii pw. Ducha Świętego i bł. Michała Kozala. Kapłan przebywa w szpitalu, a jego parafianie apelują o duchowe wsparcie.
Z ustaleń policji wynika, że dramat rozegrał się w momencie, gdy bryczka mijała się na drodze z ciągnikiem rolniczym. Maszyna spłoszyła konia, który wykonał gwałtowny manewr, doprowadzając do wywrócenia się pojazdu. Dwie kobiety, które towarzyszyły 53-letniemu duszpasterzowi w przejażdżce, zdążyły w porę i bezpiecznie opuścić zaprzęg.
Powożący bryczką kapłan znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie – został uwięziony pod przewróconą konstrukcją, a spłoszone zwierzę ciągnęło go po ziemi przez kilkadziesiąt metrów. Ze względu na powagę sytuacji, na miejsce zadysponowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który natychmiast przetransportował rannego do szpitala. Badania lekarskie wykazały u duchownego rozległe potłuczenia całego ciała oraz poważne obrażenia skóry głowy i kończyn. Lekarze oceniają, że powrót do zdrowia potrwa dłuższy czas. Kapłan wciąż pozostaje pod ścisłą opieką medyczną.
Parafia w Chwałkowie błyskawicznie zjednoczyła się w obliczu tego trudnego doświadczenia. Za pośrednictwem mediów społecznościowych ogłoszono inicjatywę modlitewną – od poniedziałku do soboty, bezpośrednio po każdej Eucharystii, wierni gromadzą się, by prosić Boga o łaskę zdrowia dla swojego proboszcza.
Sam poszkodowany, ks. Sławomir Ruks, zdążył już przekazać parafianom głębokie wyrazy wdzięczności za okazaną troskę i nieocenione wsparcie duchowe.